przeczytaj wypowiedź z portalu społecznościowego
Proszę to na jutro a muszę napisać dziś XD!! Daję NAJ I KAŻDEMY DZIĘKUJE :) Napisz plan szczegółowy ''W pustyni i w puszczy'' pierwszy plan ma być o wydarzeniach w pustyni
Korzystanie z serwisów społecznościowych — tak jak z innych stron w Internecie — ma swoje plusy i minusy. Gdyby rodzice nie zgadzali się, żebyś miał profil, powinieneś to uszanować (Efezjan 6:1). Z kolei jeśli rodzice dali ci zgodę na założenie konta społecznościowego, to jak możesz uniknąć związanych z tym zagrożeń?
Bardzo często występującym wariantem tego typu ataku jest sytuacja, w której użytkownik portalu społecznościowego otrzymuje za pośrednictwem komunikatora internetowego Messenger wiadomość od znajomego, który prosi o pomoc i pożyczenie mu określonej sumy pieniędzy. Tak naprawdę po drugiej stronie znajduje się oszust, który w
którzy wskazali, że 5% młodych dorosłych przejawia uzależnienie od tego portalu społecznościowego. Rębisz i Sikora [2] ujawnili zaś, że wgrupie młodzieży ponadgim-
Wczoraj byłem w sklepie sportowym i spotkałem Grześka, z którym mieszkaliśmy w namiocie na obozie przetrwania. Też kupował piłkę do gry w piłkę nożną. Powiedział, że u niego jest wszystko w porządku i nie spotykamy się, ponieważ chodzi do innej szkoły. Spotyka się, żeby grać w koszykówkę z Frankiem z namiotu
Er Sucht Sie Für Eine Nacht. „Bellingcat dokonało rewolucji w dziennikarstwie śledczym. Pokazało, że można prowadzić doskonałe śledztwa sprzed ekranu komputera i edukować na ich temat”.Osoby zainteresowane białym wywiadem mają problem ze znalezieniem na polskim rynku wydawniczym fachowej literatury na ten temat. Tym bardziej należy docenić pozycję „Bellingcat: ujawniamy prawdę w czasach postprawdy”, autorstwa Eliota Higginsa. Książka ukazała się 11 lutego br. nakładem wydawnictwa Post Factum należącego do Grupy Wydawniczej Sonia to pierwszy na świecie obywatelski internetowy serwis śledczy, w którym niezależni dziennikarze weryfikują i publikują fakty z całego świata.„Książka Eliota Higginsa jest nie tylko kroniką powstania i rozwoju Bellingcat, ale także bardzo ciekawym opisem metodyki prowadzenia śledztw internetowych oraz wykorzystywania różnorodnych narzędzi dostępnych w Internecie”.Higgins stworzył listę ponad 500 źródeł (YouTube, Facebook, Tumblr), które przeglądał codziennie w poszukiwaniu nowych nagrań. Barierę językową pokonywał, korzystając z tłumacza internetowego – Google Translator. Przy jego pomocy tłumaczył tytuły i opisy filmów, aby zrozumieć, czego może dotyczyć dane nagranie. Obserwował także syryjskie profile na Facebooku oraz naprawdę stoi za katastrofą samolotu Malaysia Airlines 17 na terenie Ukrainy w 2014 roku? Czy to był wypadek, czy jednak zamach?Kto faktycznie próbował otruć Siergieja Skripala, rosyjskiego szpiega w Wielkiej Brytanii?Kto dostarcza broni walczącym na wojnie w Syrii?Czy to możliwe, że jeden człowiek może tak wiele się dowiedzieć ze zdjęć opublikowanych w Internecie?W jaki sposób można wykorzystywać sztuczną inteligencję z otwartych źródeł do weryfikacji obrazu?Bellingcat w kolejnych dochodzeniach wykorzystywał z powodzeniem metodę gromadzenia informacji. W czasie śledztwa dotyczącego zestrzelenia samolotu lotu MH17 nad Ukrainą ludzie Higginsa skorzystali z portalu VK (VKontakte), czyli najpopularniejszego portalu społecznościowego w Rosji. Szukali na nim nagrań i zdjęć, na których ludzie uwiecznili przejazd wyrzutni rakiet Buk, która zestrzeliła samolot malezyjskich linii zgromadzeniu odpowiedniej ilości materiału źródłowego zespół Eliota Higginsa przystępował do jego weryfikacji i analizy. Zawsze pierwszym krokiem było potwierdzenie bądź zaprzeczenie, że dany materiał pokazuje miejsce zdarzenia, którego dotyczy śledztwo. W tym celu wykorzystywano techniki geolokalizacji, wspierając się ogólnodostępnymi serwisami, takimi jak Google Maps i Google Earth oraz narzędziami typu kiedy Higgins analizował wpis i zdjęcia dotyczące zajęcia przez rebeliantów miasta Brega w Libii (znanego też jako Marsa al-Burajka), posłużył się nagraniem wideo jednego z bojowników, aby wyznaczyć szkic jego trasy. Porównał go z rozkładem ulic widocznym na Google Maps i odkrył, że się pokrywają. Następnie klatka po klatce porównał szczegóły widoczne w tle nagrania z obiektami widzianymi na zdjęciu satelitarnym i doszedł do wniosku, że faktycznie rebelianci zajęli wschodnią dzielnicę Bregi.„Bellingcat dokonało rewolucji w dziennikarstwie śledczym. Pokazało, że można prowadzić doskonałe śledztwa sprzed ekranu komputera i edukować na ich temat”.W trakcie śledztwa związanego z zestrzeleniem lotu MH17 Bellingcat wykorzystał zdjęcia z witryny Panoramio, porównując charakterystyczne elementy z obrazem satelitarnym z Google Maps w celu potwierdzenia przekazanych informacji o prawdopodobnym miejscu wystrzelenia rakiety. Przy weryfikacji filmów, które miały przedstawiać przejazd kolumny z wyrzutnią Buk, zespół używał też Google Earth. Jako że w opisach tych nagrań często podane były nazwy miejscowości, w których je zrobiono, w śledztwie dotyczącym MH17 porównywano wszystkie charakterystyczne szczegóły z tymi widocznymi na zdjęciach satelitarnych – podobnie jak czyniono to przy analizie nagrania bojownika z Libii. Wsparciem było również narzędzie webowe SunCalc. Przy jego pomocy można ustalić porę dnia w każdym miejscu na Ziemi, używając jedynie kierunku, w którym padają cienie. Dzięki SunCalc weryfikowano czasy nagrań, podawane w opisie te pokazują, że każdy internauta może przeprowadzić własne śledztwo, korzystając z ogólnodostępnych portali w celu znalezienia poszukiwanych materiałów. Pamiętajmy także, że algorytmy YouTube’a, Facebooka i innych podobnych portali, które mają za zadanie serwować nam treści (i reklamy) jak najbardziej dopasowane do naszego gustu, mogą zostać przez nas „wytrenowane” do wyszukiwania i pokazywania nowych, interesujących nas Maps oraz Google Earth razem z SunCalc pomogą nam ustalić miejsce i czas danego wydarzenia. Z kolei serwis Metadata2Go lub wtyczka InVID do przeglądarki Firefox/Chrome pozwolą nam zweryfikować, czy zgromadzony materiał nie został w jakiś sposób „Bellingcat” zaliczana jest do gatunku reportażu, ale czyta się ją lekko, nawet jeśli pierwszy raz ma się styczność z technikami i metodami wykorzystywanymi przy weryfikowaniu informacji. Autor wyjaśnia mechanizm dotyczący pozyskiwania informacji i robi to w sposób bardzo skrupulatny, rzeczowy i prostym językiem, dzięki czemu nie sposób czegoś nie Higgins (ur. 1979)Brytyjski bloger i dziennikarz śledczy, założyciel platformy internetowej Bellingcat. W 2012 ujawnił stosowanie zabronionych bomb kasetowych w Syrii. W 2015 roku ustalił prawdopodobnych sprawców zestrzelenia malezyjskiego samolotu nad wschodnią książki „Bellingcat: ujawniamy prawdę w czasach postprawdy”, która po polsku, w tłumaczeniu Radosława Madejskiego, ukazała się nakładem wydawnictwa Sonia Draga.
Portale społecznościowe to wynalazek XXI wieku, który odmienił codzienne życie miliardów osób na całym świecie. Tego typu serwisy służą nie tylko do komunikowania się z innymi osobami, lecz także dają możliwość kreowania własnego wizerunku, pozyskiwania informacji, robienia zakupów czy promowania własnej firmy. Nie trudno zaobserwować, jak duży jest wpływ portali społecznościowych na społeczeństwo zarówno w sferze relacji międzyludzkich, kształtowania się nawyków, jak i prowadzenia biznesu. Nowe technologie i nieustannie zmieniająca się rzeczywistość sprawiają, że człowiek wciąż musi dostosowywać się do otoczenia i być na bieżąco ze wszystkimi trendami. Jakie wady i zalety można przypisać portalom społecznościowym oraz jak wpływają na otaczający nas świat? Czy można powiedzieć, że korzystanie z social mediów stało się nałogiem naszych czasów? Przyjrzyjmy się bliżej temu zjawisku. Dlaczego korzystamy z portali społecznościowych? Portale społecznościowe stały się tak popularne na całym świecie, że można określić to jako fenomen czy zjawisko. Skala popularności tego typu serwisów sprawiła, że w znaczącym stopniu wpłynęły na wiele aspektów życia większości osób. Według badań przeprowadzonych przez Hootsuite i We Are Social w Polsce średnio spędzamy godzinę i czterdzieści pięć minut, przeglądając ulubione portale społecznościowe. Dla porównania Filipińczycy przebywają w mediach społecznościowych ponad cztery godziny dziennie, z kolei Japończycy zaledwie czterdzieści minut. Najczęstszym motywem, dla którego ludzie korzystają z portali społecznościowych, jest cel nawiązywania nowych znajomości, kontaktowania się ze znajomymi oraz obserwowania aktywności innych użytkowników. Portale społecznościowe umożliwiają również utrzymywanie kontaktu na odległość czy zorganizowanie spotkania towarzyskiego. Innym równie ważnym motywem korzystania z sieci społecznościowych jest rozrywka. Oprócz korzystania z tradycyjnych gier użytkownicy przeglądają profile ze śmiesznymi memami czy filmikami. Według amerykańskich badaczy Ahswini Nadkarni i Stefana G. Hofmanna z Boston University motywy korzystania z sieci społecznościowych dzielą się w zależności od dwóch potrzeb: potrzeba przynależności - użytkownicy odczuwają chęć utrzymywania kontaktów z innymi oraz uzyskania akceptacji społecznej, potrzeba autoprezentacji - internauci mają okazję do kreowania własnego wizerunku i zaprezentowania się w jak najlepszym świetle. Do wyżej wymienionych motywów można również dodać poszukiwanie informacji. Na portalach społecznościowych możemy znaleźć bieżące wiadomości, najnowsze promocje, nowinki czy informacje o imprezach z naszego otoczenia. Przekoloryzowana rzeczywistość na portalach społecznościowych Niektórzy nie potrafią już sobie wyobrazić życia społecznego bez Facebooka czy Twittera. Na wzrost popularności portali społecznościowych bez wątpienia miało wpływ upowszechnienie się urządzeń mobilnych z dostępem do internetu bezprzewodowego. Na każdym kroku możemy spotkać ludzi scrollujących posty na swoich smartfonach czy tabletach. Jednak rzeczywistość przedstawiona w wirtualnym świecie zdecydowanie odbiega od tego, co spotykamy w rzeczywistości. Codziennie oglądamy sukcesy i osiągnięcia naszych znajomych, najlepsze zdjęcia i fantastyczne podróże. Zagłębiając się w tak przedstawiony obraz, można uznać, że wszyscy dookoła żyją w idealnym świecie pozbawionym jakichkolwiek negatywnych emocji czy problemów. Konsekwencją funkcjonowania w przekolorozowanym świecie, wykreowanym przez portale społecznościowe mogą być mocne wahania samooceny i poczucia własnej wartości. Publikowane treści są odpowiednio wyselekcjonowane i pokazują tylko pozytywne wydarzenia czy korzystnie wyglądające zdjęcia. Użytkownicy, którzy chętnie zamieszczają na portalach społecznościowych treści na swój temat, mogą wpaść w tzw. błędne koło autoprezentacji. Mimo że najczęstszym motywem tego typu działań jest chęć podniesienia własnej samooceny, w rezultacie może to doprowadzić do pogorszenia samopoczucia. Poprawa własnego wizerunku na tego typu portalach jest bardzo prosta - wystarczy jeden post czy zdjęcie, aby pokazać się w lepszym świetle. Jednak branie udziału w niekończącej się gonitwie za lajkami może spowodować ciągłe pragnienie dowartościowania i pozytywnej oceny innych. Na dłuższą metę taka nieustannie wyreżyserowana autoprezentacja może być męcząca i obciążająca psychicznie. Warto zachować duży dystans do publikowanych treści, aby negatywny wpływ portali społecznościowych nie zachwiał naszego poczucia własnej wartości i umiejętności komunikowania się z innymi ludźmi w świecie realnym. Podsumowując wpływ portali społecznościowych na ich odbiorców, można wyciągnąć kilka zasadniczych wniosków: Portale społecznościowe stały się istotną częścią życia współczesnych ludzi. Duży wpływ portali społecznościowych na społeczeństwo sprawił, że zainteresowali się tym tematem psycholodzy, obserwując reakcje osób nadmiernie korzystających z tego medium. Sieci społecznościowe są niezwykle atrakcyjne dla użytkowników poprzez ogrom możliwości, jakie oferują. Do głównych motywów korzystania z portali społecznościowych zaliczamy potrzebę kontaktu, rozrywkę oraz możliwość autoprezentacji. Portale społecznościowe przedstawiają użytkownikowi przekoloryzowany świat, który znacznie odbiega prawdą od rzeczywistości. Może to powodować zachwianie własnej wartości i nasilenie potrzeby dowartościowywania się poprzez poprawę własnego wizerunku w sieci. Wpływ portali społecznościowych na wizerunek marki Media społecznościowe nie tylko wpłynęły na życie i zachowanie ludzi. W równym stopniu przyczyniły się do zmiany w funkcjonowaniu przedsiębiorstw na całym świecie. Dawniej, aby poznać ofertę danej firmy, należało udać się do stacjonarnego sklepu, obejrzeć katalog reklamowy bądź zajrzeć na witrynę internetową, jeśli takową posiadał. Aktualnie wystarczy wejść na Facebooka czy Twittera, żeby wiedzieć, co nasze ulubione marki proponują i na co jest aktualnie promocja. Portale społecznościowe w większym stopniu nasycone są ofertami sprzedażowymi, niż jak to pierwotnie było zakładane, prywatnymi wpisami użytkowników. Nie ma w tym nic dziwnego, żadne inne medium nie ma tak ogromnego zasięgu i możliwości na kreowanie własnego wizerunku. Największym wyzwaniem dla firm jest zbudowanie wokół swojej marki społeczności, która w dłuższej perspektywie czasu stanie się fundamentem do tworzenia stałych relacji i pozyskiwania większej liczby entuzjastów marki. Wpływ portali społecznościowych można zauważyć nie tylko w działaniach promocyjnych firm, lecz również w sposobie komunikacji. Użytkownicy nie tylko dzielą się opiniami na profilach firmowych, ale zadają również pytania czy składają reklamacje. Aby sprostać oczekiwaniom współczesnego klienta, marki muszą natychmiast reagować na takie zachowania, gdyż w świecie online oczekujemy uzyskania natychmiastowej informacji.
Question sinonim pentru scara , zid ?? Limba română
Nie las, nie pole, nie miasto, lecz internet staje się naszym środowiskiem naturalnym. Dlatego zasad życia w sieci powinniśmy uczyć się w szkole. Gdy piszę ten tekst, w położonym o 50 kilometrów od Londynu miasteczku Harpenden policja jest w stanie najwyższego pogotowia. Wszystko przez to, że mieszkająca tam Rebecca Javeleau kończy właśnie piętnaście lat. Z okazji urodzin postanowiła wyprawić przyjęcie dla 15 przyjaciół. Zgodnie z dzisiejszą obyczajowością zaproszenie umieściła na Facebooku. Najwyraźniej jednak pogubiła się w meandrach najpopularniejszego na świecie portalu społecznościowego i uczyniła ze swoich urodzin tzw. wydarzenie publiczne. W efekcie informacja o przyjęciu urodzinowym dziewczynki oraz jej adres i telefon mogła teoretycznie, poprzez przekazywanie jej sobie z profilu na profil, dotrzeć do każdego z około 500 milionów użytkowników Facebooka. Czytaj więcej o największym portalu społecznościowym świata: >>>Yoda na króla Polski koronowany został► >>>Spam albo religia - tak się traci znajomych na Facebooku► >>>Ciemne sprawki Marka Zuckerberga - co przeskrobał najmłoszy miliarder świata?► Liczba zapowiedzianych gości zaczęła niepokojąco przekraczać planowaną piętnastkę. Choć matka Rebecki szybko odwołała przyjęcie, skasowała jej konto i odcięła córkę od internetu, impreza zaczęła żyć własnym życiem. Urodzinową wizytę w Harpenden zapowiedziało ponad 20 tys. użytkowników Facebooka – niewielu mniej, niż wynosi liczba mieszkańców miasteczka. Źródło: Newsweek_redakcja_zrodlo
Opublikowano: | Kategorie: Świat komputerów, Wiadomości z krajuLiczba wyświetleń: 1376Kolejny, niczym nieuzasadniony, chamski atak cenzury „Facebooka”. Jedna z najstarszych lewicowych stron w polskojęzycznym internecie zniknęła z portalu „Socjalizm Teraz” zniknął bez żadnego ostrzeżenia ze strony Facebooka, bez jakiegokolwiek powiadomienia. Nie podano powodów cenzorskich zapędów, a „Facebook” z częstą w swoim przypadku arogancją zignorował odwołania i protesty administratora – Tymoteusza Kochana. Korporacja Zuckerberga nie uznała za konieczne poinformowanie, czy i jak naruszono standardy społeczności, nie wskazano żadnych konkretnych treści lub postów, które mogłyby budzić działał na „Facebooku” przez dziesięć lat. Przez ten czas na jego łamach można było zapoznać się z ciekawymi artykułami socjalistycznych myślicieli i aktywistów, dyskusjami o przyszłości socjalizmu, krytycznymi wobec kapitalizmu wypowiedziami na tematy bieżące. Teraz strona zniknęła. W tym samym czasie mnóstwo jawnie faszystowskich, propagujących przemoc i nienawiść kont ma się świetnie i działa nie niepokojone przez cenzorów z „Facebooka”.Na pytanie portalu „Strajk” czy to działanie ludzi, czy algorytmy Tymoteusz Kochan odpowiedział: „Nie wierzymy we władzę algorytmów. „Socjalizm Teraz” działał na „Facebooku” przez dekadę. Dziesięć lat. Przez ten czas mieliśmy nawet posty, które osiągały sześciocyfrowe zasięgi. Byliśmy wielką i widoczną społecznością, największym socjalistycznym fanpage’em w Polsce. Ostatnie lata to jednak coraz większe dokręcanie śruby od „Facebooka”. 2-3 lata temu zupełnie bez powodu i na stałe zablokowano nam możliwość reklamowania naszych postów. Wcześniej było to możliwe i korzystaliśmy z tej funkcji. Widać więc wyraźnie, że „Facebook” ulega faszyzacji, cenzura stale się nasila i zasady serwisu stają się coraz bardziej uznaniowe, totalitarne. Za tym stoją ludzie. To oni też ignorują odwołania i nie odpisują na zgłoszenia. Jest to przede wszystkim dowód na to, że korporacyjne media coraz mniej akceptują demokratyczne zasady polityczne i ewoluowały już w samodzielnych politycznych władców i cenzorów. Im głębsze będą kapitalistyczne kryzysy, tym głębiej ta cenzura będzie sięgać. Jest to walka, do której, jako socjaliści musimy się przygotowywać”.Tymoteusz Kochan zwrócił też uwagę, że tak oto wygląda w kapitalizmie wolność słowa. To agenci systemu decydują co jest, a co nie jest dozwolone, mówi redaktor naczelny „Socjalizmu Teraz”. „Socjalizm Teraz” nie zamierza jednak składać broni. Po zmianach na swojej stronie zamierza powrócić do społecznościowych sieci i walczyć o prawdę oraz wolność Maciej Wiśniowski Źródło: TAGI: Cenzura i wolność słowa, FacebookPoznaj plan rządu!OD ADMINISTRATORA PORTALUHej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.
przeczytaj wypowiedź z portalu społecznościowego