oto wielka tajemnica wiary modlitwa tekst

Po konsekracji, gdy kapłan powie: Oto wielka tajemnica wiary, lud wypowiada aklamację, stosując jedną z formuł podanych w mszale.Pod koniec Modlitwy eucharystycznej kapłan bierze patenę z Hostią oraz kielich, i trzymając je podniesione, sam wypowiada doksologię: Przez Chrystusa. Na końcu lud odpowiada: Amen. Potem kapłan składa Wielka tajemnica wiary. Dominika Gajda /Foto Gość Celebracja wprowadzona przez pewne obrzędy przygotowawcze i zwieńczona przez inne, jest jednym ciałem i nie można jej dzielić () Trzeba znać te święte znaki, aby w pełni przeżywać Mszę św. i zasmakować całego jej piękna (Franciszek). Myśmy uwierzyli, że Ty jesteś Chrystus, Ty nas nigdy nie okłamałeś, Topiły się świece, cichy dzwonek przeleciał ciszę, klękają rzesze. Oto Wielka Tajemnica wiary! Klękam przed Tobą - Wielka Tajemnico! Wyciszeni, wstawszy z kolan szliśmy do trzeciego ołtarza z modlitwą: A mój Pan mówił wtedy: Pewien człowiek wystawił Oto wielka tajemnica wiary. 3 likes. "Oto wielka tajemnica wiary" to pamiętnik duchowy, którego celem jest ubranie w słowa myśli i pr Transcript. „Oto wielka tajemnica wiary”. Modlitwa Eucharystyczna. Prośmy Pana Boga, aby dał nam łaskę zrozumienia czym jest Eucharystia, tajemnica Jego obecności wśród nas. Tę tajemnicę widzi się sercem. „Istnieje głęboki sens w tym, że Chrystus chciał pozostać obecny w swoim Kościele w ten wyjątkowy sposób. Skoro w Er Sucht Sie Für Eine Nacht. Miło mi, że do mnie zaglądasz. Jeśli korzystasz z mojej pracy proszę, pomóż mi dotrzeć do większej ilości katechetów, a przyczynisz się do rozwoju bloga. Każde polubienie, obserwacja, polajkowanie lub komentarz nie pójdzie na marne. Panią od religii możesz znaleźć na Fb i Instagramie. Jeśli chcesz skorzystać - napisz do mnie, chętnie się podzielę. Dziękuję :) Rozpoczęcie Liturgii Eucharystycznej poprzedzało dawniej wezwanie diakona, aby święte zgromadzenie opuścili ci, którzy jeszcze nie są ochrzczeni. Za chwilę bowiem rozpocznie się “wielka tajemnica wiary". Może i dziś warto byłoby do tego zwyczaju wrócić? Może bardziej byśmy doceniali wielkość łaski, w której możemy mieć udział? Obrzędy rozpoczyna przygotowanie darów. Najczęściej śpiewamy wtedy pobożne pieśni, duchowo przygotowując się na najważniejsze momenty. A one już się dzieją. Nie chciałbym być nieortodoksyjny, ale prywatnie najbardziej przeżywam ciche, poranne Msze, na których jest kilka osób. Wszystko dobrze słychać, nic nie rozprasza uwagi. Od czasu rozpoczęcia mojej diakońskiej posługi osobiście ten moment przeżywam chyba nawet bardziej niż proklamacje Ewangelii. To diakon ma przywilej (i obowiązek) przygotowania chleba i wina. Oddając je w ręce kapłana, czuję się bardzo związany z Ofiarowaniem. Nasze dary złożone na ołtarzu doznają uświęcenia podczas Przeistoczenia. Nie będę próbował wchodzić w rolę specjalistów od liturgii, ale gorąco zachęcam do uważnego słuchania wszystkich słów wtedy wypowiadanych. Już samo uważne słuchanie bardzo nam pomoże w przeżywaniu tych chwil. Jeszcze lepiej przeczytać Ogólne wprowadzenie do Mszału Rzymskiego - można je dostać niemal w każdej dobrej księgarni katolickiej. Dobrze jest wiedzieć jak najwięcej o tym, co dokonuje się na ołtarzu, jest to bowiem najistotniejsza część Mszy świętej. W tych poczynaniach nawet wlanie kropli wody do kielicha z winem ma piękne i głębokie znaczenie. Wlewając tę kroplę (pamiętam z dawnych ministranckich czasów, że używano nawet specjalnej łyżeczki mieszczącej dokładnie jedną kroplę wody), wypowiada się słowa: Przez to misterium wody i wina, daj nam Boże udział w bóstwie Chrystusa, który przyjął nasze człowieczeństwo. Mała, jedna kropelka wody będzie symbolem naszego udziału w tej Tajemnicy. Szkoda, że tych słów nikt nie słyszy - między innymi dlatego zachęcam do prywatnego przejrzenia zarówno Wprowadzenia, jak i samego Mszału. Od tej chwili bez przerwy dokonują się sprawy niepojęte i nieskończenie wielkie. Za chwilę Chrystus będzie obecny nie tylko w znaku zgromadzenia, w osobie celebransa czy w swoim Słowie, ale w swoim Ciele i swojej Krwi - Oto wielka tajemnica wiary. Odpowiadając naszym wyznaniem wiary w obecność Chrystusa i Jego paruzję, winniśmy uświadomić sobie, iż jesteśmy współofiarującymi w dokonującym się cudzie. Prefacja rozpoczyna się od wezwania: W górę serca - Sursum corda - chyba najbardziej znanego łacińskiego fragmentu tekstów Mszy świętej. Kończy się śpiewem Święty, Święty, Święty…, po którym następuje modlitwa eucharystyczna. Ciekawe, jak wiele znamy prefacji i modlitw eucharystycznych - nie chodzi bynajmniej o precyzyjny wynik czy perfekcyjnie zapamiętaną treść. Raczej o wewnętrzne przekonanie. Czy czasami nie łapiemy się na myśli, że właściwie na każdej Mszy słyszymy w zasadzie to samo? Tymczasem prefacji jest, jak wyliczyli specjaliści, co najmniej 95, a modlitw eucharystycznych Mszał zawiera 10 - od najbardziej starożytnych do najnowszych z czasów po Soborze Watykańskim II. Statystycznie ujmując (oczywiście gdyby nie było kalendarza liturgicznego i innych reguł porządkujących liturgię), prawie przez trzy lata codziennie moglibyśmy mieć niepowtarzalny (w sensie językowym) tekst Mszy świętej. Może to wyliczenie jest mało pobożne, ale tak można pokazać bogactwo tekstów liturgicznych przy użyciu niezwykle (niestety) skutecznego w dzisiejszym świecie języka marketingu i reklamy. Wyborem określonej prefacji czy modlitwy eucharystycznej rządzą konkretne reguły (głównie kalendarz liturgiczny), ale i sam celebrans ma dość dużą swobodę wyboru. Znając możliwości dane celebransowi, możemy, szukając przyczyn tego konkretnego wyboru, znacznie wzbogacić swoje uczestnictwo. Nie ośmielę się prowadzić Czytelnika przez modlitwę eucharystyczną, której istotę stanowi przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa. Pozwolę sobie tylko na powtórzenie zachęty: zapoznajcie się z tekstami Mszy świętej, zapoznajcie się z tekstem Ogólnego wprowadzenia do Mszału Rzymskiego - dziś nie ma żadnych trudności w dostępie do nich. Ich studiowanie pozwoli nam zrozumieć głębię i istotę tej części liturgii. Niech mi wolno będzie tylko podzielić się kilkoma zwykłymi obserwacjami dotyczącymi naszego udziału, obserwacjami czysto zewnętrznymi. Otóż podobnie jak prostym sprawdzianem naszego słuchania słowa Bożego jest pytanie - po powrocie do domu - o czym były czytania i Ewangelia, tak samo możemy sami siebie sprawdzić, pytając, jaka była dziś prefacja, jaka była modlitwa eucharystyczna. Co z niej zostało w mojej głowie (i sercu)? Czy spoglądałem na unoszoną hostię i kielich, czy “skromnie" opuszczałem wzrok? Jeśli czyniłem - czynię - to drugie, to albo nie rozumiem sensu ukazywania Świętych Postaci (unoszonych właśnie do adoracji), albo (co nie daj Boże) uważam się za niegodnego spoglądania na naszego Zbawiciela. Tak jakby ktokolwiek mógł TEGO być godnym. Nie ma takiej możliwości - przecież to “wielka tajemnica wiary". Wszystko co się teraz dzieje i w czym uczestniczymy, ma się nijak do naszej “zasłużonej godności". Wszystko dzieje się przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie. Odpowiadając: Amen, potwierdzamy nasze uczestnictwo w ofierze uwielbienia i gotowość wypełnienia jej w życiu. Czy jesteśmy świadomi wagi tego słowa? Zawsze zastanawia mnie jeszcze jedna sprawa. Po Przeistoczeniu jest z nami realnie Pan Jezus. Co by było, gdyby w swojej Osobie wszedł w tym czasie do naszego kościoła? Jak byśmy się zachowali? Jak byśmy zareagowali? I wcale nie chodzi o tych, którzy wychodzą “zaczerpnąć świeżego powietrza" czy spoglądają na zegarek. Myślę o nas, o ludziach naprawdę Mu oddanych. Niech to będzie pytaniem, na które odpowiedź udzielimy samym sobie - w swoim sercu. Bogdan Sadowski - diakon stały, dziennikarz, absolwent Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Pracuje w Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie. Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć. - Dlaczego przyjmowanie Komunii św. nie działa, nie powoduje cudów, uzdrowień, wyleczenia z nałogów? - pytał ks. Rafał Kudzia w czasie liturgii świątecznej w góralskiej parafii w Miętustwie. - Pamiętajmy, że Jezus nie dostaje się do naszego układu pokarmowego, On ma dotrzeć do naszego serca. Uroczystość Bożego Ciała w parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Cichem-Miętustwie rozpoczęła się już o godz. 9. Górale modlili się na Mszy św. - To dzień, kiedy Jezus przypomina nam o wielkim darze Komunii św. - zaznaczył ks. Rafał Kudzia, który celebrował Eucharystię. Po Mszy św. parafianie uformowali procesję i przeszli z kościoła do ronda (na granicy Ratułowa i Cichego), a potem wrócili do świątyni. Po drodze modlono się przy czterech ołtarzach. Każdy z nich był pięknie przystrojony. Obchody Bożego Ciała w parafii w Cichem-Miętustwie, którą współtworzą mieszkańcy Starego Bystrego, Ratułowa, Czerwiennego i - oczywiście - Cichego oraz Miętustwa uświetniły kapela regionalna, delegacje z pocztami sztandarowymi i schola parafialna. Przed baldachimem szły małe góralki w strojach regionalnych i sypały kwiaty. Nie zabrakło też dzieci, które w tym roku przyjęły sakrament I Komunii Świętej. Były feretrony, ze św. Janem Pawłem II. Wszystkim za przygotowanie i wspólną modlitwę podziękował proboszcz parafii ks. Janusz Rzepa, który wspólnie z ks. Rafałem Kudzią i ks. Przemysławem Ciosem - wikarymi - niósł monstrancję z Najświętszym Sakramentem między poszczególnymi ołtarzami. «« | « | 1 | » | »» Jan Charytański SJ, Czesława Margarita Sondej OSU KIM JESTEM JAKO CZŁOWIEK I CHRZEŚCIJANIN Rozważania w oparciu o Katechizm Kościoła Katolickiego ISBN: 83-7318-776-6 wyd.: WAM 2006 "OTO WIELKA TAJEMNICA WIARY" Ostatnim i najważniejszym sakramentem inicjacji chrześcijańskiej jest Eucharystia. Jest ona „źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego” (KL 47). „W Najświętszej bowiem Eucharystii zawiera się całe duchowe dobro Kościoła, a mianowicie sam Chrystus, nasza Pascha” (KK 11, cyt. za KKK 1324). „Eucharystia oznacza i urzeczywistnia komunię życia z Bogiem i jedność Ludu Bożego, przez które Kościół jest sobą. Jest ona szczytem działania, przez które Bóg w Chrystusie uświęca świat, a równocześnie szczytem kultu, jaki ludzie w Duchu Świętym oddają Chrystusowi, a przez Niego Ojcu” (EM 6; cyt. za KKK 1325). W tych krótkich zdaniach Katechizm otwiera nas na bogactwo Eucharystii. Zgodnie jednak z głównym problemem naszych rozważań musimy postawić sobie pytanie, jak w jej świetle możemy odnajdywać istotę naszego bycia chrześcijaninem. Zacznijmy od zastanowienia się nad miejscem Eucharystii w naszym życiu, nad naszym stosunkiem do Mszy świętej. Dla bardzo wielu chrześcijan Msza święta kojarzy się przede wszystkim z przykazaniem kościelnym, zobowiązującym nas do uczestnictwa w niej w niedziele i święta pod sankcją popełnienia grzechu ciężkiego. To obowiązek, który może krzyżować nasze plany wykorzystania dnia wolnego od pracy. Zarówno w niedziele, jak i w chwilach trudności życiowych, przychodzimy, by uzyskać pomoc. Najrzadziej korzystamy z Eucharystii z myślą o wzbogacaniu naszego życia duchowego, naszego związku z Bogiem. Skupiamy się wtedy na Osobie Jezusa Chrystusa, zapominając niejako o Ojcu, a zwłaszcza o Duchu Świętym. Wypełniając niedzielny czy świąteczny obowiązek, przychodzimy do Kościoła jako jednostki; zajmujemy miejsce obok innych jednostek, których nie znamy i z którymi nie czujemy żadnej więzi; nie witamy się, wchodząc, i nie żegnamy z nikim, opuszczając świątynię. Modląc się, skupiamy się na własnych sprawach czy naszych najbliższych. Najczęściej nie obejmujemy naszą modlitwą spraw, które nas bezpośrednio nie dotyczą, a o takich dowiadujemy się z środków społecznej komunikacji. Przeżycia związane z Eucharystią zamykają nas w kręgu naszej prywatności. Od początku chrześcijaństwa schodzimy się raz na tydzień, aby jako wspólnota kościelna uczestniczyć w uobecnianiu się Ofiary Jezusa Chrystusa, Ofiary pojednania i nowej ludzkości, nowej jedności. Tymczasem od przekroczenia pierwszego stopnia prowadzącego do kościoła poczucie wspólnoty jakby w nas zanika. Przechodzimy obok siebie, nie pozdrawiając się, podobnie jak wchodzimy do kina czy teatru — obojętni na siebie widzowie. Szukamy odpowiedniego miejsca, najlepiej z brzegu ławki. Jeśli już je zajęliśmy, przepuszczamy innych przed siebie, by wcisnęli się do środka. Wychodząc z kościoła obojętnie przeciskamy się obok innych bez słowa pożegnania i każdy śpieszy w swoim kierunku. Nie mamy sobie nic do powiedzenia. Jakie to wszystko dalekie od spotkań przyjaciół w naszych mieszkaniach. Przepraszam, dostrzegamy bliźniego w momencie Komunii, a zwłaszcza niepełnosprawnych i starszych. Tu, przy Stole Pańskim, dostrzegamy ich, ale czy wewnętrznie przeżywamy poczucie wspólnoty? W czasach prześladowań chrześcijanie rozpoznawali się, rysując znak ryby. Czy w naszej poganiejącej społeczności nie powinniśmy poznawać się zupełnie w praktyce zaniedbanym pozdrowieniem chrześcijański, możliwie najkrótszym i zwięzłym, np. „Szczęść Boże” i „Z Bogiem”? Jak to dobrze w nieznajomym odnaleźć siostrę lub brata w wierze. Drugim momentem, w którym możemy przeżywać poczucie wspólnoty jest znak pokoju. Niektórzy odczuwają pewien niepokój natury higienicznej. A czy spotykając na ulicy znajomych, naszych przyjaciół mamy te same trudności? Ważny jest również sam sposób podawania ręki: zimny, obojętny czy prawdziwie przyjacielski. Czy nie moglibyśmy w tym momencie spojrzeć sobie w oczy, by dostrzec osobę siostry lub brata w wierze. Tak zjednoczeni możemy przystępować do Stołu Pańskiego, stołu naszej parafialnej rodziny. Gdy uczestniczymy w Eucharystii, niejednokrotnie nasza uwaga słabnie i wiele obrzędów przebiega jakby obok nas. Istnieje jednak chwila, w której kieruje się ona ku ołtarzowi. W głębokiej ciszy przenikającej całe zgromadzenie padają słowa wypowiedziane w Wieczerniku: „To jest Ciało moje za was wydane... To jest kielich Krwi mojej...” (por. KKK 1412). Znaczenie tych słów Katechizm tłumaczy nam, parafrazując tekst Ewangelii św. Jana. „Chrystus, umiłowawszy swoich, do końca ich umiłował. Wiedząc, że nadeszła godzina przejścia z tego świata do Ojca, podczas wieczerzy umył uczniom nogi i dał im przykazanie miłości (por. J 13, 1-17). Zostawiając im dowód tej miłości, nie chcąc oddalić się nigdy od swoich oraz czyniąc ich uczestnikami swojej Paschy, Jezus ustanowił Eucharystię jako pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania, którą polecił Apostołom celebrować aż do swojego powtórnego przyjścia” (KKK 1337). Słowo”pamiątka” ma swoje specyficzne znaczenie. „Gdy Kościół celebruje Eucharystię, wspomina Paschę Chrystusa, a ona zostaje uobecniona. Ofiara, którą Chrystus złożył raz na zawsze na krzyżu, pozostaje zawsze aktualna. «Ilekroć na ołtarzu sprawowana jest ofiara krzyżowa, w której na Paschę naszą ofiarowany został Chrystus, dokonuje się dzieło naszego odkupienia» (KK 3)” (KKK 1364). Wymienione wyżej słowa konsekracji wskazują, że Eucharystia jest ofiarą, ponieważ uobecnia ofiarę krzyża, „jest jej pamiątką i udziela jej owoców” (KKK 1366). Mocą słów konsekracji i Ducha Świętego zmartwychwstały Chrystus przemienia chleb w swoje ciało, a wino w krew , i uobecnia swoją ofiarę krzyża (por. KKK 1374-1375). W Eucharystii dla nas, tu i teraz, staje się obecne i owocne dzieło Chrystusa dokonane na krzyżu: zwycięstwo nad szatanem, grzechem i śmiercią, dzieło pojednania z Ojcem, które rozważaliśmy w pierwszym rozdziale. Co więcej, w komunii świętej, która stanowi istotny element uczestnictwa w Mszy świętej, dokonuje się „głębokie zjednoczenie z Chrystusem Jezusem, który powiedział: «Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim» (J 6, 56). Uczta eucharystyczna jest podstawą życia w Chrystusie: «Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie» (J 6, 57)” (KKK 1391). Eucharystia jest źródłem nowego życia w Chrystusie. Jednocześnie jest zadatkiem przyszłej chwały. „Kościół wie, że już teraz Pan przychodzi w Eucharystii, i przez nią jest obecny pośród nas. Jednak ta Jego obecność jest zakryta. Dlatego sprawujemy Eucharystię, «oczekując obiecanej nagrody i przyjścia naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa» i prosząc, byśmy mogli «wiecznie radować się Twoją chwałą, gdy otrzesz z naszych oczu wszelką łzę, bo widząc Ciebie, Boże, jaki jesteś, przez wszystkie wieki będziemy do Ciebie podobni i chwalić Cię będziemy bez końca przez naszego Pana Jezusa Chrystusa»” (III Modlitwa eucharystyczna i modlitwa za zmarłych) (KKK 1404). Rozważanie bogactwa Eucharystii sprawia, że chrześcijanin świadomy swej grzeszności i słabości, staje się jednocześnie człowiekiem nadziei swojego udziału w zwycięstwie Chrystusa. Zatem sprawujemy Eucharystię w duchu dziękczynienia i uwielbienia. „Eucharystia jest ofiarą dziękczynienia składaną Ojcu, uwielbieniem, przez które Kościół wyraża Bogu swoją wdzięczność za wszystkie Jego dobrodziejstwa, za wszystko, czego On dokonał przez stworzenie, odkupienie i uświęcenie. Dlatego Eucharystia oznacza przede wszystkim «dziękczynienie»” (KKK 1360). Na początku naszych rozważań o Eucharystii zwróciliśmy uwagę na indywidualistyczne do niej podejście: moja — mnie, moja komunia, moje spotkanie z Chrystusem. Tymczasem Eucharystia tworzy Kościół. Ci, którzy przyjmują Eucharystię, są ściśle zjednoczeni z Chrystusem, a tym samym Chrystus łączy ich ze wszystkimi wierzącymi w jedno Ciało, czyli Kościół. Komunia odnawia, umacnia i pogłębia wszczepienie w Kościół, dokonane już w sakramencie chrztu. Przez chrzest zostaliśmy wezwani, by tworzyć jedno ciało. Eucharystia urzeczywistnia to wezwanie: „Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba” (1 Kor 10, 16-17). „Cały Kościół jest zjednoczony z ofiarą i wstawiennictwem Chrystusa. Papież, pełniący w Kościele posługę Piotra, jest zjednoczony z każdą celebracją Eucharystii i wymieniany w niej jako znak i sługa jedności Kościoła powszechnego. Biskup miejsca jest zawsze odpowiedzialny za Eucharystię, nawet wówczas, gdy przewodniczy jej kapłan. W czasie jej sprawowania wymienia się jego imię, by zaznaczyć, że to on jest głową Kościoła partykularnego, pośród prezbiterów i w asyście diakonów. W ten sposób wspólnota wstawia się za wszystkich szafarzy, którzy dla niej i z nią składają Ofiarę eucharystyczną” (KKK 1369). Więź z całym Kościołem, ale również całym światem, wyraża się i kształtuje w czasie modlitwy wiernych, modlitwy wstawienniczej, po liturgii Słowa (por. KKK 1349). Konkretną formą współodpowiedzialności jest zwyczaj kolekty, to jest zbierania ofiar, które mają być rozdane potrzebującym (por. KKK 1351). Eucharystia bowiem, jako ustanowienie zbawczej miłości Chrystusa, jest sakramentem jedności i miłości. „By przyjmować w prawdzie Ciało i Krew Chrystusa za nas wydane, musimy dostrzegać Chrystusa w najuboższych, Jego braciach” (KKK 1397). Nasza miłość winna wykraczać poza granice Kościoła katolickiego. „Im boleśniej dają się odczuć podziały Kościoła, które uniemożliwiają wspólne uczestnictwo w uczcie Pana, tym bardziej naglące są modlitwy zanoszone do Niego, by nastały dni pełnej jedności wszystkich wierzących” (KKK 1398). W Eucharystii uczestniczymy więc nie jak odizolowane jednostki, ale w świadomości urzeczywistniającego się Kościoła. Nie tylko otrzymujemy, ale również jesteśmy odpowiedzialni. Katechizm wskazuje na specyficzną formę odpowiedzialności i współdziałania. „Kościół, który jest Ciałem Chrystusa, uczestniczy w ofierze swojej Głowy. Razem z Chrystusem ofiaruje się cały i łączy się z Jego wstawiennictwem u Ojca za wszystkich ludzi. W Eucharystii ofiara Chrystusa staje się także ofiarą członków Jego Ciała. Życie wiernych, składane przez nich uwielbienie, ich cierpienia, modlitwy i praca łączą się z życiem, uwielbieniem, cierpieniami, modlitwami i pracą Chrystusa i z Jego ostatecznym ofiarowaniem się, oraz nabierają w ten sposób nowej wartości. Ofiara Chrystusa obecna na ołtarzu daje wszystkim pokoleniom chrześcijan możliwość zjednoczenia się z Jego ofiarą” (KKK 1368). Jesteśmy powołani do współofiarowania z Chrystusem w duchu Jego doskonałej miłości Boga i ludzi. W tym współofiarowaniu urzeczywistnia się nasze kapłaństwo, nasz udział w kapłaństwie Chrystusa. Każde uczestnictwo w Eucharystii powinno budzić w nas i umacniać świadomość wymiaru eklezjalnego naszego bycia chrześcijaninem, a zarazem świadomość powołania kapłańskiego. Istotna dla owocnego uczestnictwa we Mszy świętej jest postawa współofiarowania. Wymaga ona od chrześcijanina stałej czujności. Jeżeli bowiem pragnie on razem z Chrystusem współofiarować się Bogu Ojcu we Mszy świętej, to musi starać się o to, by jego codzienne postępowanie było podobne do Jezusowego, by starał się mieć takie usposobienie ducha wyrażające się w gotowości pełnienia woli Bożej, jak Jezus. Inaczej jego obecność na Mszy świętej będzie tylko zewnętrznym wypełnieniem obowiązku, a w takim podejściu do Eucharystii nie ma miejsca na miłość. Materiał do współofiarowania podsuwają nam czytania mszalne. Dlatego zachęca się, aby chrześcijanie przeczytali sobie w sobotę teksty z niedzielnej Mszy świętej i zastanowili się, do jakich zadań one wzywają. A sformułowane postanowienia złożyli jako współofiarowanie w momencie uobecniania się Ofiary Jezusa Chrystusa. Warto również rozważyć w sposób bardzo konkretny podstawowe postawy eucharystyczne, do których należą: — dziękczynienie (każda Eucharystia jest dziękczynieniem) — za co dzisiaj szczególnie podziękujemy Bogu, — ofiarowanie co możemy dzisiaj Panu Bogu ofiarować, co możemy u siebie zmienić, poprawić... — miłość — w jaki sposób możemy okazać życzliwość tym wszystkim „obcym”, którzy nas otaczają. opr. aw/aw List Przewodniczącego Komisji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego na Dzień Życia Konsekrowanego Umiłowani w Chrystusie Panu Bracia i Siostry! Oto wielka tajemnica wiary – to pierwsze słowa, które kapłan wypowiada w czasie każdej Eucharystii, po słowach konsekracji i ukazaniu wiernym Ciała i Krwi Chrystusa. I rzeczywiście – wielka jest to tajemnica wiary… Tajemnica, która jednocześnie jest źródłem, korzeniem i szczytem całej naszej drogi ku życiu wiecznemu. Eucharystia jest tym sakramentem, który nieustannie odkrywamy, do którego dorastamy i którym żyjemy. To właśnie TU, w Eucharystii, Chrystus, Syn Boga Żywego jest z nami „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). To TU jest On bardzo blisko każdego z nas, a my w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (por. Dz 17,27-28). Gdy na słowa: Oto wielka tajemnica wiary, odpowiadamy z wiarą – głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale, już tu na ziemi, stajemy się uczestnikami życia wiecznego. Eucharystia uczy nas miłości i ofiary; miłości do Boga i drugiego człowieka. To w NIEJ Bóg w Trójcy Jedyny czyni nas wspólnotą i dzięki NIEJ stajemy się prawdziwą ŚWIĄTYNIĄ BOŻĄ. Ofiarowanie Pańskie wzorem ofiarowania ludzkiego W dniu dzisiejszym, gdy wspominamy moment Ofiarowania Jezusa w Świątyni uczestniczymy w zapowiedzi tego, co wydarzy się w Wieczerniku podczas Ostatniej Wieczerzy. Świątynia jest miejscem, w którym dokonuje się uroczyste ofiarowanie Jezusa. W ten sposób Maryja i Józef wypełniają Prawo i wyznają swoją wiarę w Boga Wszechmogącego, od którego wszystko pochodzi i do którego wszystko zmierza, i który swą Opatrznością czuwa nad całą naszą historią. Wiara w Bożą Opatrzność sprawiała, że – cokolwiek, by się nie działo – człowiek czuje się prowadzony i chroniony przez Boga. Ofiarowanie Jezusa jest więc wyrazem zaufania Maryi i Józefa do Boga i Jego słowa. Moment ofiarowania jest również objawieniem wspólnoty, która przez wierne oczekiwanie, podtrzymuje „ogień proroctwa” i pielęgnuje Tradycję przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Przedstawicielami tej wspólnoty są prorokini Anna i starzec Symeon. W kontekście Ofiarowania Pańskiego sytuuje się życie konsekrowane, które jest wyrazem całkowitego oddania się Bogu. To ofiarowanie sprawia, że konsekrowani czują się spadkobiercami słów św. Pawła Apostoła – już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus (Ga 2,20). W konsekwencji Eucharystia stanowi fundament całego życia osoby konsekrowanej. Ono z Niej wypływa i ku Niej zmierza. Eucharystia jest dla konsekrowanych SCHOLA AMORIS – szkołą prawdziwej miłości. Życie konsekrowane bez Eucharystii staje się czyś niezrozumiałym i niemożliwym do realizacji. „Z samej swej natury Eucharystia stanowi centrum życia konsekrowanego — osobistego i wspólnotowego. (…) Każda osoba konsekrowana jest powołana, aby przeżywać w niej paschalną tajemnicę Chrystusa, jednocząc się z Nim w ofierze z własnego życia, składanej Ojcu przez Ducha Świętego. Gorliwa i długotrwała adoracja Chrystusa obecnego w Eucharystii pozwala w pewien sposób doświadczyć tego, co przeżył Piotr podczas Przemienienia: „Dobrze, że tu jesteśmy”. Przez sprawowanie misterium Ciała i Krwi Chrystusa umacnia się też i wzrasta jedność i wzajemna miłość tych, którzy poświęcili swoje życie Bogu” (Vita Consecrata 95). Głosimy śmierć Twoją Panie Chrystus przyszedł na ziemię, aby oddać swoje życie na okup za wielu. Jego śmierć na krzyżu nie była porażką, ale stała się zwycięstwem miłości. Miłości, która otworzyła nam drogę do raju. Dobry Łotr na krzyżu, w godzinie śmierci usłyszał słowa Jezusa – dziś ze Mną będziesz w raju (Łk 23,43). Głosić śmierć Chrystusa, to ogłaszać całemu światu zwycięstwo miłości nad grzechem i wszelką nieprawością ludzkiego serca; zwycięstwo światła nad mrokiem nocy. Osoby konsekrowane, które poszły za Chrystusem, powołane są w sposób szczególny, by głosić Jego śmierć. To głoszenie związane jest z podejmowaniem z miłości codziennego krzyża: przeciwności, zmartwień, choroby, niezrozumienia i wielu innych trudności. Chrystus bowiem mówi – jeśli chcesz iść za Mną, zaprzyj się siebie samego, weź swój krzyż i naśladuj Mnie (por. Łk 9,27). W tym codziennym podejmowaniu krzyża nie jesteśmy sami. Jezus zapewnia nas – będę z wami aż do skończenia świata (por. Mt 28,20). Powołanie zakonne jest codziennym „umieraniem” dla Chrystusa w drugim człowieku. Owo „umieranie” – paradoksalnie rodzi nas do życia wiecznego. Dokonuje się to poprzez przekraczanie ludzkiego myślenia, które próbuje ograniczyć nasze życie wyłącznie do doczesności. A przecież mamy najpierw troszczyć się o Królestwo Boże, a wtedy wszystko inne będzie nam dodane (por. Mt 6,33). Ślubowane rady ewangeliczne: czystość, ubóstwo i posłuszeństwo są zaproszeniem do oderwania się od spraw tego świata i spojrzenia ku górze skąd nadejść ma pomoc od Pana, Pana, który stworzył niebo i ziemię (por. Ps 121). Głosić śmierć Jezusa to przypominać światu o potędze Bożej miłości. Staje się to niezwykle ważne w dzisiejszym świecie, gdzie człowiek nie zawsze myśli o wieczności; boi się dźwigać krzyż codzienności a odejście z tego świata staje się czymś tragicznym, smutnym i niezrozumiałym. Jezus zaś mówi – gdy odejdę z tego świata przygotuję wam miejsce, abyście i wy byli tam gdzie Ja jestem (por. J 14,2-3). Śmierć Chrystusa na krzyżu, wbrew ludzkiej logice, staje się darem Boga dla każdego człowieka – jest początkiem nowego, lepszego życia. Głosić śmierć Chrystusa może tylko ten, kto wierzy, że życie pochłonęło śmierć, że to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność (por. 1Kor 15,53-54). Wyznajemy Twoje zmartwychwstanie W swoim zmartwychwstaniu Jezus otwiera przed nami perspektywę wieczności. Jak pisze św. Paweł Apostoł – gdyby Chrystus nie zmartwychwstał próżna byłaby nasza wiara (por. 1Kor 15,14). Wiara w zmartwychwstanie nadaje sens naszemu życiu i codzienności. Osoby konsekrowane są powołane, by przez dzieła Bożej miłości, którymi wypełniają swoje życie, być stróżami poranka wielkanocnego. W ten sposób pokazują nam, że skoro Chrystus zmartwychwstał to i my zmartwychwstaniemy. „Życie konsekrowane zapowiada i w pewien sposób uprzedza nadejście przyszłej epoki, kiedy to nastąpi pełnia Królestwa niebieskiego, które już teraz jest obecne w zalążku i w tajemnicy, i kiedy po zmartwychwstaniu ludzie nie będą się już żenić ani wychodzić za mąż, lecz będą niczym aniołowie Boży” (Vita Consecrata 32). Pusty grób Chrystusa jest kresem panowania śmierci i tryumfem Bożej miłości. Zwiastowanie zmartwychwstania Chrystusa, to uświadamianie innym, że życie ludzkie jest pielgrzymką do wiecznej światłości i towarzyszenie im w drodze przechodzenia z tego świata do wieczności. W dniu dzisiejszym z okazji Światowego Dnia Życia Konsekrowanego pragniemy podziękować wszystkim osobom konsekrowanym, które codziennie towarzyszą ludziom w ich pielgrzymce do życia wiecznego. Konsekrowani, ofiarowując swoje życie Chrystusowi poprzez ślubowanie rad ewangelicznych, a zwłaszcza ślub czystości są dla dzisiejszego świata zapowiedzią tego, co nastąpi w wieczności, gdzie nie będą się żenić, ani za mąż wychodzić (Mt 22,30). To świadectwo bycia stróżem poranka wielkanocnego i świadkiem zmartwychwstania Jezusa jest wyrazem głębokiej wiary płynącej ze spotkania z Odwieczną Miłością. Siostry i Bracia zakonni oraz wszyscy, którzy ślubują życie radami ewangelicznymi, oddając się całkowicie Chrystusowi, wskazują, że celem naszego życia jest sam Bóg i tylko w Nim, z Nim i dla Niego możemy odnaleźć spełnienie wszystkich naszych pragnień i tęsknot. Oczekujemy Twego przyjścia w chwale Oczekiwanie na powtórne przyjście Chrystusa wpisane jest w życie każdego człowieka wierzącego. Jezus wyraźnie nam mówi, w jaki sposób mamy oczekiwać na Jego przyjście – „Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21,28). Taka postawa wyraża naszą gotowość na spotkanie z przychodzącym Chrystusem w każdej chwili naszego życia. Ostateczne przyjście Jezusa to także ostateczna decyzja człowieka; decyzja przyjęcia lub odrzucenia Go. Osoby konsekrowane powołane są do tego, by budzić współczesny świat z „letargu doczesności”. Ich życie ma być znakiem przyszłego świata, za którym przecież wszyscy tęsknimy; ma być nieustannym czuwaniem, by otworzyć drzwi, gdy Pan przyjdzie. Wszak sam Jezus mówi – „czuwajcie, bo nie znacie dnia, ani godziny, gdy Pan wasz przybędzie” (Mt 24,42). Gotowość na spotkanie z Jezusem Chrystusem pokazuje nam, że świat doczesny jest tylko światem do czasu, a nie ponad czasem; jest miejscem realizacji naszego powołania, w którym, mocą działającego w nas Ducha, jesteśmy prowadzeni do Domu Ojca. I choć tak często nie rozumiemy, wzorem Maryi zachowujemy i rozważamy w sercu, pamiętając, że „teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany” (1 Kor 13,12). Zawierzenie Zawierzamy dziś wszystkie osoby konsekrowane opiece Maryi, Matce naszej wiary. Prośmy też, by nigdy nie zabrakło tych, którzy będą głosić Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie Pana Naszego Jezusa Chrystusa, oczekując Jego przyjścia w chwale. „Do Ciebie, Maryjo, która pragniesz duchowej i apostolskiej odnowy Twoich synów i córek przez miłość do Chrystusa i przez całkowite oddanie się Jemu, kierujemy z ufnością naszą modlitwę. Ty, która czyniłaś wolę Ojca, okazując gorliwość w posłuszeństwie, męstwo w ubóstwie, a w swym płodnym dziewictwie gotowość na przyjęcie życia, uproś Twego Boskiego Syna, aby ci, którzy otrzymali dar naśladowania Go przez swą konsekrację, umieli o Nim świadczyć swoim przemienionym życiem, podążając radośnie, wraz ze wszystkimi innymi braćmi i siostrami, ku niebieskiej ojczyźnie i ku światłu, które nie zna zmierzchu” (Vita Consecrata 111). + Jacek Kiciński CMF Przewodniczący Komisji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego KEP

oto wielka tajemnica wiary modlitwa tekst